Sadownik w Pucharze Polski dał z siebie wszystko

Piłkarze Sadownika w minioną środę rozegrali półfinałowy pojedynek w Pucharze Polski na szczeblu okręgu radomskiego. Podejmowali na swoim terenie znacznie wyżej notowanego Oskara Przysucha. Podopieczni trenera Mariusza Nowaka przegrali wysoko aż 1:6. Mimo odpadnięcia z tych rozgrywek wicelider drugiej grupy radomskiej A klasy nie ma powodów do wstydu. Dał z siebie wiele i starał się skutecznie rywalizować.

Drużyna była rewelacją pucharowych zmagań na szczeblu okręgu radomskiego. Los przydzielił jej aż trzech IV - ligowców. Dwóch z nich udało się pokonać. Oskar Przysucha natomiast okazał się lepszy od ambitnego A - klasowicza z Błędowa.

Rywal z Przysuchy był silny

Sadownik podczas pucharowej rywalizacji rozegrał cztery pojedynki. Jeden z przeciwników, Orzeł Wierzbica wycofał się z rozgrywek. Ekipa z Błędowa na boisku okazała się lepsza kolejno od: Iskry Zbrosza Duża, Pilicy Białobrzegi oraz Chojniaka Wieniawa. Bardzo kluczowy okazał się półfinałowy bój ze wspomnianym Oskarem. W minioną środę, 12 października wicelider drugiej grupy radomskiej A klasy przegrał aż 1:6. - Rywal był od nas lepszy i udowodnił to na boisku, szczególnie w drugiej połowie - mówi trener Sadownika, Mariusz Nowak. Doświadczony szkoleniowiec podkreśla, że w środę w jego szeregach zabrakło dwóch czołowych zawodników, Krzysztofa Boronia i Rafała Kornaszewskiego. Gospodarze robili, co mogli, żeby zaskoczyć świetnie dysponowanego spadkowicza z III ligi. - Generalnie nie był to zły mecz do pewnego momentu. Do 60 minuty pojedynek był fajny, graliśmy dobrze. Wyszliśmy nawet na prowadzenie 1:0. Uważam, że kluczowa była strata dwóch goli na 1:2 oraz 1:3 - ocenia Nowak.

Fajna przygoda

Trzeba przyznać, że zmagania pucharowe rządzą się swoimi prawami. Los dla Sadownika nie był czasami łaskawy. Nie da się ukryć tego, że zespół zaszedł bardzo daleko podczas pucharowych konfrontacji. Podopieczni Mariusza Nowaka dali z siebie wiele, ale niestety nie zagrają o główne trofeum. Wydaje się, że dotarcie do półfinału jest dla Sadownika sporym wyczynem. Nie udało się to żadnej z ekip nawet z radomskiej „okręgówki”. - Na szalę rzuciliśmy, to co mieliśmy najlepsze - tłumaczy Nowak. Postawa jego zawodników podczas pojedynków napawa optymizmem. Teraz śmiało mogą powiedzieć sobie: „Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy”. Zmagania na pewno dodały sił A - klasowiczowi z Błędowa. Jak wiadomo, zdarzają się także wzloty i upadki. - Mecze w Pucharze Polski były dla nas fajną przygodą - cieszy się nasz rozmówca. Teraz zespół z Błędowa może skupić się już tylko i wyłącznie na rywalizacji w lidze. Tutaj toczy zaciętą walkę o fotel lidera z Mogielanką Mogielnica. Z pewnością zrobi wiele, żeby zaskoczyć piłkarzy Sylwestra Sokoła.

Marcin Kaźmierski

17.10.16

Kategoria: