Mogielanka poszła za ciosem

Piłkarze Mogielanki nadal zajmują pozycję lidera drugiej grupy radomskiej A klasy. W sobotę, 22 października na swoim terenie pokonali wysoko 4:0 Powałę Taczów. Podopieczni trenera Sylwestra Sokoła nie zwalniają tempa i śmiało idą za ciosem. - Nasza drużyna w dalszym ciągu będzie wygrywać - przewiduje członek zarządu ekipy z Mogielnicy, Jan Łaski.
Bardzo ważne jest to, że zespół zdobywa konsekwentnie punkty. Do tej pory w rundzie jesiennej stracił tylko dwa „oczka”. W sobotę, 22 października mogielniczanie okazali się lepsi od niżej notowanego Powały Taczów wygrywając zdecydowanie 4:0. Worek z bramkami rozwiązał się już w pierwszej połowie, kiedy to gospodarze trzykrotnie wpisali się na listę strzelców. Pierwsze trafienie zaliczył obrońca Dariusz Namielski. Później gole zdobyli napastnik Mateusz Pawłowski oraz pomocnik Przemysław Ostrowski.
Kolejna odsłona była słabsza w wykonaniu lidera. Rywal z Taczowa chciał prowadzić grę, ale to gospodarze zadali decydujący cios. W ostatniej minucie pojedynku wynik meczu na 4:0 podwyższył napastnik Paweł Jaworski. A jak bój z Powałą ocenia trener Mogielanki, Sylwester Sokół? - Mecz z Powałą oceniam pozytywnie, jeśli chodzi o całość. Uważam, że pierwsza połowa w naszym wykonaniu była zdecydowanie lepsza, a druga bardzo słaba - podkreśla Sokół. Nasz rozmówca zgadza się ze stwierdzeniem, że już w pierwszej odsłonie jego piłkarze powinni prowadzić większą liczbą goli. - Wszystkich okazji nie da się zamienić na gole. Pierwszą odsłonę tego pojedynku powinniśmy zakończyć wynikiem przynajmniej 5:0 - przyznaje opiekun lidera drugiej grupy radomskiej A klasy.
Podopieczni Sokoła w obecnej rundzie jesiennej rozegrają jeszcze dwa mecze. Najpierw na wyjeździe z MKS- em Wyśmierzyce, a potem na swoim terenie z Młodzikiem 18 Radom. Dobrej myśli odnośnie tych konfrontacji jest także były prezes, a obecnie członek zarządu Mogielanki, Jan Łaski. - Nasza drużyna gra równo w Mogielnicy, jak i na wyjazdach - cieszy się Łaski. Nie kryje także, że to Sadownik Błędów powinien być najgroźniejszym rywalem dla lidera podczas walki o pierwsze miejsce. - Myślę, że to my powinniśmy ją wygrać - przewiduje nasz rozmówca. Z pewnością bardzo istotne jest to, żeby zespół robił swoje. Lider śmiało zmierza w kierunku wyższego szczebla.
Marcin Kaźmierski
24.10.16




