Zniszczyć kułaków – niech żyją parobki

Spełnił się najczarniejszy scenariusz. NSZZ „Solidarność” złożył skargę do Komisji Europejskiej na umowę „O pomocy przy zbiorach”. Sam fakt skarżenia na własny kraj budzi wstręt i oburzenie. Zdumiewające są słowa Przewodniczącego Związku Piotra Dudy, który stwierdza, że zaskarżona ustawa przywraca w Polsce parobków.

Fakt, że Komisja Europejska ma bardzo negatywny stosunek do Polski, a w szczególności do obecnego rządu wiedzą wszyscy. Dynamiczny rozwój naszego sadownictwa jest postrzegany, jako zagrożenie dla sadownictwa starej UE.
Stąd wzięła się dyrektywa sezonowa przyjęta bezmyślnie w lipcu 2014 r. przez rząd PO-PSL. Konsekwencją przyjęcia a następnie przymusu jej wprowadzenia w życie jest ograniczenie dostępu do taniej siły roboczej z Ukrainy. Umowa o pomocy przy zbiorach łagodzi w pewnym stopniu olbrzymie niedogodności, jakie spadły na rolników po wprowadzeniu w życie ustawy o promocji zatrudnienia.
W wyniku pertraktacji udało się wyrzucić z tej ustawy najbardziej niekorzystne dla rolników zapisy. Po roku funkcjonowania przewidziana jest nowelizacja tej ustawy
i mam nadzieję, że zostaną poczynione zmiany, które sprawią, że będzie ona mniej uciążliwa dla rolników. Dla rolników indywidualnych prowadzących gospodarstwa rodzinne powinno mieć zastosowanie proste, bezimienne rozliczenie ryczałtowe. Rolnik indywidualny nie może być obciążony takimi biurokratycznymi obowiązkami, jak przedsiębiorca lub Agencja Pośrednictwa Pracy. Przyjęta nowelizacja ustawy o zabezpieczeniu społecznym rolników umożliwia skorzystanie przez rolników
z legalnego zatrudnienia i ubezpieczenia pracownika sezonowego. Jeśli związkowcy „Solidarności” próbują to popsuć to działają na niekorzyść wszystkich obywateli naszego kraju. Bankructwo rodzimego rolnictwa to wyższe ceny na produkty sprowadzane z zagranicy. Zdumiewające są słowa Piotra Dudy, który stwierdza, że zaskarżona ustawa przywraca w Polsce parobków. Oczernianie rolników szczególnie boli mieszkańców powiatu grójeckiego. To w naszym powiecie ruch solidarnościowy cieszył się dużym poparciem. W Parafii Zbrosza Duża powstał Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Grójeckiej, który spontanicznie wspierał „Solidarność”.
Mam nadzieję, że przewodniczący Piotr Duda, który oderwał się od rzeczywistości zrozumie swój błąd i przestanie oczerniać rolników. Możliwość zawarcia umowy
o pomocy przy zbiorach wypełnia lukę, jaka powstała po zakwestionowaniu umowy o dzieło w rolnictwie. Wychodzi naprzeciw oczekiwaniom rolników. Zapewnia ubezpieczenie chorobowe i wypadkowe zatrudnionych pracowników. Wysokość składki ukształtowana jest na poziomie uiszczanych przez rolnika w KRUS. Kwestionować te rozwiązania może tylko ten, kto kompletnie nie zna specyfiki pracy na wsi, albo nienawidzi rolników.
Może jednak jest inaczej. Przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda zawarł przymierze z kapitałem zagranicznym. Hasło przewodnie tego porozumienia to: Zniszczyć kułaków (rolnicy) – niech żyją parobki (pracownicy sezonowi). Jeśli rolnik zapłaci pracownikowi sezonowemu 13,70 zł za godzinę pracy a otrzyma 0,70 zł
za kilogram wiśni i 0,17 zł za kilogram jabłek to hasło przewodnie zawiązanego przymierza w niedługim czasie zostanie zrealizowane. Efekt będzie taki, że Polacy będą skazani na drogą, nafaszerowaną chemikaliami żywność zza granicy a polscy rolnicy porzucą gospodarstwa i wyjadą z kraju za chlebem. Tusk będzie premierem, Piotr zastąpi Andrzeja Dudę na stanowisku prezydenta, Balcerowicz zostanie super ministrem a głównym doradcą Lech Wałęsa.
A teraz na serio. Nie o taką Polskę walczyliśmy. Apeluje do związkowców
z „Solidarności”. Skonsultujcie swoje stanowisko z ludźmi rolniczego trudu.
Nie kompromitujcie siebie i naszego kraju. Od rządu oczekujemy konkretnych, zdecydowanych działań mających na celu ochronę rolników przed pazerną machiną kapitału zagranicznego. Apelowanie do ludzi, którzy nas okradają czerpiąc nieuzasadnione zyski z pośrednictwa, obrotu czy przetwarzania naszych produktów to strata czasu i energii. Papier wszystko przyjmie, ale pobożnymi życzeniami, apelowaniem i szczerzeniem zębów ze szpalt gazet czy innych mediów nic nie wskóramy. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu a przede wszystkim wykazać się konkretnym działaniem. Apelowanie do przetwórców to naiwność. Ostatnio niektórzy udowodnili, że ich słowa są nic nie warte. Obiecane 35 gr za jabłko przemysłowe okazało się fikcją. Obecnie najpilniejszym celem do zrealizowania jest zablokowanie poniżająco niskiej ceny jabłek przemysłowych. Proceder zmuszania rolników do zbywania swoich produktów po cenach dumpingowych jest gorszy od lichwy.
A przecież lichwa jest w Polsce ścigana z urzędu. Rolnicy znajdują się w sytuacji bez wyjścia. Nie każdego stać na niezebranie plonów. Rząd dysponuje instrumentami nacisku na przetwórców (zablokowanie wszelkich funduszy, w tym unijnych na modernizację zakładów) i powinien tą możliwość natychmiast wykorzystać. Potrzebna jest tylko polityka twardej ręki w stosunku do przetwórców. Moralnym obowiązkiem naszego polskiego rządu jest niedopuszczenie do bankructwa polskich producentów owoców.

Leszek Kumorek
Przewodniczący Rady Powiatu Grójeckiego

Kategoria: